U Kucharzy

Z miłości do jedzenia powstaje ten blog. A restauracja U Kucharzy była naszym jednym z największych odkryć w Polsce, które spowodowało, że postanowiliśmy podzielić się doznaniami pieszczącymi podniebienie i kojącymi zmysły.

Restauracja powstała na zapleczu dawnej kuchni hotelu Europejskiego, tak naprawdę niewiele się zmieniło od chwili, kiedy obsługa hotelowa po raz ostatni przygotowywała tu posiłki. Europejski jest jednym z najstarszych hoteli 3* w Europie, został otwarty w styczniu 1857. Położony jest przy Trakcie Królewskim, nieopodal Starego Miasta. Niestety, w związku ze zmianą właściciela, hotel został zamknięty w czerwcu 2005.

W 2006 roku rodzina Gesslerów postanowiła otworzyć restaurację i sprawić nieocenioną radość tym, którzy wstąpią tu na strawę, natomiast oczekującym przepychu i luksusu przyjdzie zmierzyć się z minimalizmem i czymś dotąd w polskiej gastronomii niebywałym – kuchnia, miejsce do przygotowania potraw oraz stoły dla gości nie znają tu podziału. Swobodnie przechadzający się goście mogą porozmawiać z panią zagniatającą ciasto na kluseczki i makaron, podejrzeć bez skrępowania pracę kucharzy, która za chwil kilka znajdzie się na talerzu. Otwarta kuchnia to nie zbyt trafne określenie tej restauracji. Tu kuchnia jest integralną częścią restauracji a kucharze pełnią rolę gospodarzy.

U Kucharzy odwiedzaliśmy kilkakrotnie, za każdym razem byliśmy zachwyceni, nasi zagraniczni goście twierdzili, że wizyta w tym miejscu była idealnym podsumowaniem opowieści o Warszawie. Jak duże zaskoczenie widać było na twarzy Amerykanki, przed którą kucharz siekał mięso na tatar, dodawał surowe mięso a później zaserwował wraz z tradycyjnymi dodatkami na talerzu. Tu należy wspomnieć, że dla ludzi spoza Polski jedzenie surowego mięsa i jaj jest obarczone ryzykiem wizyty u lekarza i perturbacji żołądkowych. By uspokoić naszego gościa zamówiliśmy wódkę, która wraz z naszymi zapewnieniami ukoiła nerwy:)

Z potraw, które najbardziej przypadły nam go gustu to m.in. gicz cielęca podana z kluseczkami w sposób obowiązujący w tym przybytku rozkoszy kulinarnych- na wózkach kucharz przywozi patelnie z zamówionym jedzeniem i po kolei nakłada na talerz strawę. Szynka cielęca krojona jest przy stole co jest bardzo widowiskowe i wprawiło w osłupienie naszego austriackiego gościa. W mojej pamięci zapadły zrazy wołowe oraz śledź z olejem lnianym. Wódeczka podana w karawce umiliła nam wieczór niejednokrotnie i poprawił trawienie. Marchewka oraz buraczki jako dodatki do dań głównych przygotowane są idealnie- al dente. Zupa grzybowa w lipcu przypomniała o świętach Bożego Narodzenia.

Jedynym rozczarowaniem przy kolejnej wizycie były nóżki. W galarecie znalazł się kawałek kości, co podkreślając moją wybredność i wyobraźnie plastyczną, absolutnie nie dyskwalifikuje restauracji i może świadczyć o domowym sposobie przygotowania tej przekąski.

Polecam wszystkim stół szefa kuchni, gdzie pod okiem kucharzy spożywasz rewelacyjne jedzenie i cieszysz oko pracą, która wrze na kuchni.

 

~ przez foodandspirits w dniu 15 październik 2007.

Odpowiedzi: 2 to “U Kucharzy”

  1. [...] post by foodandspirits   Witaj świecie! [...]

  2. JESTEM BYŁYM KUCHARZEM W TEJ RESTAURACJI. UWAŻAM ŻE PAN MACIEJ N . (przyjaciel pan A.GESSLER.), MOCNO PRZEREKLAMOWAŁ SWOIMI ARTYKUŁAMI OWĄ RESTAURACJĘ. UWAŻAM, ŻE TA RESTAURACJA TO FAKTYCZNIE CUD, ALE ŻE JESZCZE ISTNIEJE. SZKODA, ŻE SANEPID JEST TAK ŁATWO PRZEKUPNY BO W INNYM PRZYPADKU NA PEWNO ZAMKNĄ BY TĄ SPELUNĘ. W BARACH TYPU KEBAB JEST PRZYRZĄDZANE JEDZENIE W LEPSZYCH WARUNKACH SANEPIDU NIŻ W TEJ RESTAURACJI. ODRADZAM TĄ RESTAURACJĘ LUDZIOM O SŁABYCH ŻOŁĄDKACH, PONIEWAŻ MOŻECIE SPĘDZIĆ W WC.

Napisz odpowiedź