Dans le noir

Warszawa otwiera się na świat, a może to świat otwiera drzwi dla polskiej gastronomii? Znana w Paryżu, Londynie i Moskwie sieć restauracji zawitała do Warszawy. Hotel Novotel (dawne Forum) podjął wyzwanie i na okres trzech miesięcy uruchomił restaurację.

Ciemność. Ciemność kusząca i intrygująca.

Wyłączamy jednen zmysł, pozostałe pracują intensywniej. Pobudzenie i ciekawość.

Ale od początku. Wizyta w restauracji odbywa się o określonych godzinach, nasza kolacja rozpoczęła się o 19. Zostaliśmy zaproszeni do sali z barem, gdzie zaproponowano nam aperitif. Bardzo miła Pani z łącznością radiową w uchu poinstruowała nas o przebiegu wieczoru, zapytała, czy któryś z gości jest na coś uczulony, czy spożywamy wszystkie posiłki. Zostaliśmy poproszeni o zdeponowanie telefonów komórkowych, zegarków ze święcącymi cyferblatami i wszystkiego, co zakłóciłoby ciemność.

W Dans le noir masz do wyboru jedno z trzech set menu. Dwa z nich składają się z trzech dań: przystawki, dania głównego oraz deseru. Trzecie menu składa się z dwóch głównych dań, przystawki i deseru. Nic więcej o jedzeniu się nie dowiedzieliśmy, potrawy były tajemnicą. Po chwili zostaliśmy poproszeni do sali restauracyjnej. Przed czarną kotarą czekała cudowna pani, która dbała o nas przez cały wieczór. Na jej prośbę ustawiliśmy się jeden za drugim i chwyciliśmy się za prawe ramię. Minęliśmy pierwszą kotarę, po chwili zanużyliśmy się w całkowitej ciemności, minęliśmy drugą kotarę i powoli przemieszczaliśmy się do stolika. Nasza przewodniczka usadziła nas przy stole i poinformowała o pewnych zachowaniach, które ułatwią nam funkcjonowanie w ciemności. Poprosiła nas również o to, żebyśmy nie wstawali ze swoich miejsc. Na stołach przygotowana była zastawa i sztućce, woda i tzw. czekadełka.

To było dla mnie niesamowite doznanie, zupełnie nowe i zdumiewające. Nie zdawałam sobie sprawy jak dużą różnicę stanowi korzystanie z wybranych zmysłów przy odbieraniu rzeczywistości, wyznaczanie własnego obszaru funkcjonowania przy stole w restauracji to doznania warte przeżycia.

Przystawki.

Poczułam ostry zapach octu, bardzo intensywny, nic oprócz niego nie czułam jedząc i próbując odgadnąć tajemnicę na talerzu. Hmm, pierwsze rozczarowanie. Kwestia smaku jest bardzo istotna w restauracji, a tym bardziej tam, gdzie wzrok nie pobudza podniebienia. Nic to.

Danie główne.

Hmm, było dużo śmiechu i żartów, każdy próbował i zgadywał co ma na talerzu. Jedzenie natomiast rozczarowało mnie, bardzo. Nie spodziewałam się tego absolutnie.

Zastanawiam się, czy to nie kwestia nastawienia na wizytę w ciemności. Może to, że widzimy spożywane przez nas posiłki i gdzieś w głowie mamy smak tej potrawy, która nie może nas zaskoczyć, wpływa pośrednio na smak i odczuwanie przyjemności z jedzenia. W Dans le noir spotkało mnie kulinarne rozczarowanie- przystawka pachniała i smakowała octem, danie główne ( po fakcie okazała się gęsina) to mięso twarde, gumowe i bez smaku, creme brule na deser nie zatarł złego wrażenia.

Jedzenie strasznie mnie rozczarowało. Plusem tej wizyty w restauracji była atmosfera, która panowała przy naszym stoliku. Zdecydowanie więcej się działo i częsciej nawiązywaliśmy kontakty z sąsiadami, wymieniajac uwagi i spostrzeżenia n.t. funkcjonowania w ciemości.

Nie smakowało mi jedzenie lecz wieczór spędziłam miło. Choć trudno nie spędzić sympatycznego wieczoru ze znajomymi. Do restauracji chodzi się po doznania, zaspokajania zmysłów i przyjemność. W Dans le noir zaspokoiłam tylko ciekawość, a mogła to być uczta to moich zmysłów i niezapomniana kolacja.

Reklamy

~ - autor: foodandspirits w dniu 28 lipca 2008.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: