Kraków

Kraków ma swój specyficzny zapach. Kraków ma Wawel, Sukiennice, Rynek, festiwal Coke, restaurację Wierzynek oraz setki fastfood’ów. Kraków to piękne miasto i rewelacyjne miejsce na weekend.

Setki klubów, resto i barów to także mocna strona Krakowa. Resto- to określenie na restaurację, jak mniemam, spora część krakowskich restauracji używa skrótu od tej nazwy- z oszczędności? Nie udało nam się tego ustalić.

W znajdującej się na Kazimierzu Nova Resto Bar, wypiliśmy ciekawe koktajle, a w niedzielę zjedliśmy dobre śniadanie. Miejsce godne polecenia na odpoczynek po spacerze albo na śniadanie.

Nova Resto Bistro

Kazimierz

Kraków odwiedziliśmy przede wszystkim ze względu na Coke Festival i rezerwację w restauracji Wierzynek. Gwiazdy, które w tym roku bawiły publiczność wzbudziły nasze zainteresowanie i postanowiliśmy przekonać się na własne oczy i uszy jak zaprezentuje się najbardziej płodny producent ostatnich kilku lat na koncercie. Nasze przypuszczenia potwierdziły się w pierwszych minutach koncertu. Timbaland pokazał, że jest producentem, a im ciężko dawać koncerty- czyli nie pokazał nic oprócz siebie. Nie rozczarował nas, bo zakładaliśmy taki scenariusz występu. Plusem było to, że festiwal odbywał się blisko centrum miasta i mogliśmy szybko przemieścić się bliżej cywilizacji.

W odróżnieniu od Warszawy, kulturalne życie Krakowa skoncentrowane jest przy Rynku. Na pierwszy strzał poszły Stalowe Magnolie. Ciekawy i ciepły lokal, który swoją świetność ma już za sobą. Nie było zbyt wiele osób, tym samym mieliśmy większą możliwość sprawdzić umiejętności barmanów. Po raz kolejny na pierwszy ogień poszło Cosmo i po raz kolejny stwierdzam, że co barman to Cosmopolitan. Ciekawa rzecz z klasycznym koktajlem, którego receptura znana jest na całym świecie i wszędzie powinien smakować podobnie, jak nie tak samo. W Polsce jednak możecie doświadczyć takiej ilości smaków Cosmopolitan ilu barmanów je przygotowuje. Smutne i ciekawe za razem.

Stalowe Magnolie

W Stalowych Magnoliach niestety nie mają soku z żurawiny co staje sie nielada problemem, radzą sobie jednak przy pomocy napoju o smaku żurawiny. Stalowe Magnolie zapamiętam z ciepłej Żołądkowej Gorzkiej oraz z ‚Ogni Moskwy’- Sylwia zaproponowała naszym panom koktajl- wino musujące, shot Finalndia Mango i odrobina redbulla- wszystkie składniki wlane do jednej szklanki old fashion, przykryte, wstrząśnięte i wypite duszkiem. Tomek wypił, ale nie został fanem tego mega shota, a Dio zafascynowany smakiem i możliwościami, jakie daje taka mieszanka był szczęśliwy i ogłosił, że obecnie to jego ulubiony koktajl. Polecam z ciekawości oraz ze względu na możliwość, jakie stwarza konsumującym:) Piątkowy wieczór zakończył się w sobotę nad ranem okupacją kebaba na Grodzkiej, którego Dio strasznie zachwalał.

Śniadanie

Sobotę rozpoczęliśmy smacznym śniadaniem na jednej z bocznych uliczek odchodzących od rynku. Zajęliśmy miejsce na zewnątrz, w szkolnych ławkach z początku lat 80. Pamiętam, jak w pracowni fizycznej w mojej podstawówce były takie ławki. Niewygodę zrekompensowało dobre śniadanie na świeżym powietrzu.

W Krakowie sporo jest miejsc, gdzie można zjeść śniadanie i to w przyzwoitej cenie. Z racji tego, że uliczki pełne są knajpek, nie udało nam się poczuć leniwego sobotniego poranka, gdyż zewsząd dochodziły nas dźwięki głośnej muzyki, która serwowana powinna być w nocnych klubach. O chilloucie nie było mowy, jednak śniadanie było smaczne.

Po południu udaliśmy się zgodnie z planem do restauracji Wierzynek- najbardziej prestiżowej restauracji w Krakowie. Od samego początku byliśmy zachwyceni serwisem, wystrojem oraz menu. W Wierzynku prawie wszystko jest tak jak powinno być w prestiżowej restauracji. Pisząc prawie mam na myśli szkło. Na stole stały niewypolerowane kieliszki do wina i wody. Była to jedyna rzecz, która może zepsuć miłe popołudnie w tak wykwintnej restauracji. Serwis kelnerski jest bez zarzutu, panowie, którzy nas obsługiwali zasłużyli na sowity napiwek.

Jedzenie rozpływa się w ustach. Dawno nie jedliśmy potraw o tak wysublimowanym smaku.

Karta dań nie jest obszerna co dobrze świadczyć powinno o lokalu. Rozpoczęliśmy więc sobotnią, krakowską ucztę kulinarną, której długo nie zapomnimy.

Degustację rozpoczęliśmy od drobnej przekąski- Terriny z koziego sera z pomidorowym sosem vinagrette.

Terrina z koziego sera z pomidorowym sosem vinagrette

Na przystawkę zamówiliśmy śledzia w śmietanie z opiekanymi ziemniaczkami. Śledz był smaczny, trochę suchy, ale nie będę się czepiać, cały czas mam w głowie smak śledzi z warszawskiej restauracji Gar.

Śledź w śmietanie z opiekanymi ziemniaczkami

Nie zamówiłam zupy, więc żeby nie i siedzieć przy pustym nakryciu kelnerzy uraczyli mnie piersią z wędzonej kaczki w bukiecie sałat. Rewelacyjnie uwędzone mięsiwo.

Pierś z wędzonej kaczki w bukiecie sałat

Panowie zgodnie zamówili tasting menu, zwane menu tradycyjnym, czyli polecany przez szefa kuchni zestaw dań. Na przystawkę wyserwowane zostały tradycyjne pierogi w dwóch smakach. Pyszne, ciasto nie było zbyt grube, farsz był idealnie doprawiony.

Tradycyjne pierogi w dwóch smakach

Sylwia zamówiła zupę rakową zakrapianą kwaśną śmietaną z koperkiem. Byliśmy zachwyceni zapachem i wyglądem. Smak był taki jakiego się spodziewaliśmy- zniewalający. Sylwia jednak po chwili stwierdziła, że zupa jest nudna- fakt, był to raczej krem niż zupa, kawałki szyjek rakowych szybko zniknęły z misy. Jednak jej atuty przyćmiły tą niewygodę.

Zupa Rakowa

Na główne danie zaserowano polędwicę wołową w aromacie sosu winnego. Mięso było tak delikatne, że grzechem będzie nie polecić jej jako obowiązkowego dania w Wierzynku.

Polędwica wołową w aromacie sosu winnego

Panowie w swoim menu zapewniony mieli kotlet z dzika serwowany z borowikami saute kapustą czerwoną i ziemniakami po polsku. Znad talerzy unosił sie zniewalający zapach. O smak nie musiałam pytać, wystarczyło popatrzeć na ich twarze pełne zachwytu i wsłuchać się w westchnienia jakie unosiły się przy kolejnym konsumowanym kęsie.

Kotlet z dzika

Wybór deserów w Wierzynku jest zadowalający. Do Menu Tradycyjnego panowie dostali strudel jabłkowy z lodami lipowymi. Ja pozwoliłam sobie na mus migdałowy na sorbecie fiołkowym, Sylwia zamówiła torcik czekoladowy z gorącym sosem truskawkowym i lodami miętowymi.

Będąc w Krakowie koniecznie trzeba wybrać się do restauracji Wierzynek. Wizytę w tym starym, pieknym mieście, będącym stolicą pierwszych królów Polski ukoronować nalezy ucztą dla zmysłów, która na długo zapada w pamięci.

Odwiedzić wypada również Kazimierz pełen urokliwych zakątków, antykwariatów oraz knajpek i niedzielny pchli targ, na którym obejrzeć i kupić można wiele ciekawych rzeczy.

Reklamy

~ - autor: foodandspirits w dniu 17 września 2008.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: